~oczami Hazzy~
-Harreh, co jest?! - potrząsał mną Louis. - Co się stało?
-Taylor. - odwróciłem wzrok. - Taylor się stała. - Lou natychmiastowo pobladł.
-Co Ci zrobiła? - zapytał się mnie drżącym głosem.
-Za dużo do gadania... - westchnąłem i przeczesałem palcami loki.
-Nie chcesz to nie mów. - odrzekł lekko nadąsany chłopak, po czym skierował swoje kroki w stronę drzwi.
-Lou, stój! - krzyknąłem za nim. Nie chciałem się z nim kłócić, nie teraz, w momencie kiedy wszystko się posypało. Wstałem energicznie z łóżka i biegnąc, złapałem szatyna za rękę. Wskutek tego, on mimowolnie się odwrócił. - Spójrz mi w oczy. - poprosiłem go,a on niechętnie wykonał tę czynność.
-Za godzinę idziemy do parku. Bądź na dole, oczywiście jeśli zechcesz zaszczycić nas swoją obecnością. - powiedział bez żadnych emocji Louis i zostawił mnie osłupiałego na środku korytarza, wcześniej wyrywając dłoń z mojego szczelnego uścisku. Po kilku minutach wpatrywania się pusto w przestrzeń, odwróciłem się i popełzłem do łazienki w celu zażycia gorącego prysznica i zmiany ubrań z wyciągniętego, starego dresu na stosowniejsze ciuchy, bo znając życie Niall i Zayn będą próbowali wyciągnąć zespół do klubu.
***
-Styles, człowieku, siedzisz w tej łazience dłużej niż Zayn! - dobijał się do drzwi Horan.
-Zostaw go. - usłyszałem głos Loueh'a. Już myślałem, że się trochę uspokoił, jednak za chwilę dobiegł mnie już trochę cichszy odzew. - Musi się wyszykować na podryw dziewczyn. - W innym przypadku uznałbym to za kolejny żart niebieskookiego, jednak sytuacja z ostatniej godziny i oschły ton, jaki przybrał podczas mówienia tych słów, wręcz zabraniały mi wziąć to za dowcip.
Jednak Niall nie sądził tak jak ja, ponieważ zaczął się głośno śmiać.
-Koniec tych chichów, zbieramy się idioci! - rozpoznałem głos Daddy'ego.
-Ale Liam, ja potrzebuję skorzystać! - jęknął blondyn.
-Ehh... Curly, wyłaź, ale już! - tym razem to Payne pukał do łazienkowych drzwi. Przemyłem szybko twarz, zerknąłem w lustro i ostatni raz przeczesując loki wyszedłem na zewnątrz.
-W końcu! - krzyknął entuzjastycznie Niall i jak torpeda wleciał do łazienki.
***
-Niall, teraz ty każesz na siebie tyle czekać?! - wrzasnął Liam, powoli się niecierpliwiąc. Wszyscy członkowie naszego zespołu, z wyjątkiem Horana, stali już w kurtkach i butach przed drzwiami, gotowi do wyjścia.
-Sorry, problemy techniczne. - usłyszeliśmy irlandzki akcent i naszym oczom ukazał się żarłok, który pospiesznie zapinając spodnie schodził ze schodów.
-Taaa... Chyba raczej gastryczne. - mruknął Tommo, tym samym wprawiając naszą pięcioosobową ekipę w śmiech.
-Możliwe Lou, możliwe. - odparł pewny siebie blondyn zasuwając swoją wiatrówkę i niedokładnie sznurując buty.
-Hooran, ubierz się raz a porządnie, błagam! - zerknął na niego Liaś. Irlandczyk pokręcił tylko z dezaprobatą głową i już dokładniej przygotował się do wyjścia.
***
Wkrótce byliśmy już w drodze do jednego z większych londyńskich parków. Nie interesowałem się zbytnio tym, o czym rozmawiali pozostali. Sięgnąłem więc do kieszeni, w celu wyciągnięcia mojej mp3. Nie powiem, mocno się zdziwiłem, kiedy nie wymacałem jej. Lekko poddenerwowany, ponownie przeszukałem moje kieszenie. Wyciągałem z nich wszystko, co tylko poczułem. Chusteczki, portfel, jakieś centy błąkające się po kieszeniach, ale ani śladu sprzętu.
-Cholera. - zakląłem cicho.
-Co jest stary? - spojrzał w moim kierunku mulat.
-Nic, nie wziąłem ze sobą mojej mp3.
-Trzymaj moją. - podał mi urządzenie i słuchawki Niall. Uśmiechnąłem się do niego i z nadzieją, że ma tam parę piosenek zespołu Coldplay odpaliłem ją. Pomiędzy całą, długą listą piosenek Justina Biebera, Robbiego Williamsa i jakichś irlandzkich zespołów odnalazłem "Paradise". Natychmiast włączyłem utwór i zatraciłem się w jego pierwszych dźwiękach. Na krótki moment zamknąłem oczy, lecz natychmiast tego pożałowałem. Podniosłem lekko głowę i zauważyłem rudowłosą dziewczynę. Była ubrana bardzo skromnie - w zwykły, dosyć gruby dres. Jednakże, te ubrania nie zdołały ogrzać wychudzonego ciała dziewczyny. Widać było, jak przez jej ciało, pod wpływem zimna, przebiegały dreszcze.
Zerknąłem na ziemię. Dziewczynie z torebki wypadła jakaś rzecz. Schyliłem się, aby to podnieść i natychmiast rozpoznałem w niej moją mp3. Spojrzałem w piękne oczy, które idealnie komponowały się z rudymi lokami. Dopiero teraz zauważyłem jaka była blada i ubrudzona, a jednocześnie tak bardzo... piękna.
________________________________________________________________________________
Hej! Chciałabym Was przywitać na nowym blogu - Can you make it all better? Nie będę się tutaj jakoś bardzo rozpisywała, po prostu chcę już na wstępie podziękować za wszystkie kolejne wejścia, komentarze itp. Kocham Was i PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ! :) // Niazza
Bardzo ciekawie się zaczyna :D
OdpowiedzUsuńZapraszam http://differentworld-leahand1d.blogspot.com